Traf chciał, że bezpośrednio po teście Skody Octavii Scout otrzymaliśmy do testów również Octavię, z tym że w ekologicznej wersji Greenline. Greenline od zwykłej wersji różni się takimi detalami jak np. obniżone zawieszenie, węższe opony oraz wydłużone przełożenia skrzyni biegów. Niby niewiele, ale czescy inżynierowie obiecują znaczące zmniejszenie zużycia paliwa oraz oczywiście niższą emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Jak jest naprawdę – postaramy to sprawdzić.
Jaka jest Octavia, każdy wie. Duże, wyrośnięte kompaktowe kombi o spokojnej i nieco przyciężkiej sylwetce. Jeździ takich tysiące po naszych drogach. Wersja Greenline również nie wyróżnia się z tłumu. Subtelnych zmian nie sposób zauważyć, chyba że zaparkuje się obok innej Octavii i porówna wysokość obu samochodów. Ogólnie – miło, solidnie ale bez polotu. W wersji kombi tył nie sprawia wrażenia przyczepionego na siłę co jest dużą zaletą auta.
Wnętrze jest już takie same jak w innych Octaviach. Bynajmniej nie jest to wadą – jest wykonane z dobrych jakościowo materiałów, poszczególne elementy są dobrze spasowane. Nic nie trzeszczy i nie stuka podczas jazdy po nierównościach. Ergonomia jest wzorowa, pozycja za kierownicą łatwa do ustawienia. Przyznam się szczerze, iż Octavia jest jednym z niewielu aut do którego wsiadam, błyskawicznie ustawiam fotel oraz kierownicę i mogę ruszać w daleką trasę. Bez późniejszych korekt lub innych akrobacji w celu znalezienia prawidłowej pozycji za kółkiem.
Wnętrze spokojnie pomieści komplet pasażerów a duży bagażnik bez problemu przyjmie ich bagaże. Specjalnie nie piszę iż bagażnik jest wielki, gdyż kiedy pełen entuzjazmu opisałem bagażnik w Scoucie to szybko zostałem sprowadzony na ziemię stwierdzeniem iż dla kobiety nie ma za dużego bagażnika a spakowanie dodatkowej walizki z oczywiście najważniejszymi rzeczami to bułka z masłem. Tak czy owak, z dziennikarskiego obowiązku informuję iż ów bagażnik ma 605 litrów pojemności. Koniec.
Skoda Octavia Greenline jest napędzana nowoczesnym (common rail) silnikiem diesla o pojemności 1.6 litra i mocy 105 koni. Na papierze nie wygląda to zbyt obiecująco (samochód nie zalicza się do najlżejszych) – w rzeczywistości jest lepiej, ale niewiele. Niska moc plus wydłużone przełożenia skrzyni biegów robią swoje. Silnik wykazuje się niemocą przy ruszaniu z miejsca, przyspieszanie na najwyższych biegach też mogło by być lepsze. Greenline posiada system podpowiadający optymalny moment do zmiany biegu w celu zminimalizowania zużycia paliwa. Efekt jest taki, że kiedy przy około 1.5 tys. Obr/min „wrzucamy” piątkę to słychać jak jednostka napędowa wyraźnie się męczy. Nie jest to (podobno) szkodliwe dla silnika, natomiast kierowca instynktownie chwyta za lewarek i redukuje bieg. Dobrze przynajmniej, że motor został dobrze wyciszony i może pochwalić się bardzo dobrą kulturą pracy.
A jak się przedstawia kluczowa dla tej wersji sprawa, czyli zużycie paliwa? Ten, kto spodziewał się rewelacji może trochę czuć się rozczarowany. Co prawda można przy spokojnej jeździe w trasie zejść sporo poniżej 5 litrów na 100 kilometrów, ale w naszych realiach kiedy co chwilę trzeba wyprzedzać ciężarówki to należy przyjąć średnio 5 litrów na 100 kilometrów. Tak więc nie jest źle. Niestety, to co zaoszczędzimy w trasie, to stracimy w mieście. Spokojna jazda to około 7 litrów a bardziej dynamiczna nawet około 8 litrów na 100 kilometrów. Dlaczego tak się dzieje? Najważniejsze zmiany dla wersji Greenline, tj. zmniejszenie prześwitu i wydłużenie przełożeń skrzyni biegów zdają egzamin przede wszystkim w jeździe poza miastem. Nie rozumiem dlaczego Skoda nie zdecydowała się na zamontowanie systemu Start-Stop, który pozwoliłby na zmniejszenie zużycia paliwa w mieście. Wtedy naprawdę można by śmiało napisać iż jest to samochód ekologiczny o niskim zużyciu paliwa w każdych warunkach. Miało być tak dobrze a wyszło chyba nie do końca.
Skoda Octavia Greenline posiada dosyć komfortowe zawieszenie, które jednocześnie pozwala na bezstresowe pokonywanie zakrętów. Mimo pewnej ociężałości związanej z długim i ciężkim tyłem samochodu, jazda nią nie sprawia problemów nawet mniej doświadczonym kierowcom. Utrzymywanie zadanego kierunku jazdy na wprost jest bardzo dobre, co myślę jest po części zasługą wspomnianego obniżonego zawieszenia. A skoro już jesteśmy przy obniżonym zawieszeniu – trzeba oczywiście bardziej uważać na „śpiących policjantów” i inne przeszkody na drodze.
Testowany samochód miał wartość prawie 103 tys. złotych. Z dodatkowego wyposażenia warto wspomnieć o automatycznej klimatyzacji Climatronic, czujnikach parkowania, radioodtwarzaczu Bolero czy też zintegrowanym zestawie głośnomówiącym. Podstawowa wersja Greenline (wersja wyposażeniowa Ambiente) to aktualnie 83 tys. złotych i jest to kwota zbliżona do cen konkurencyjnych samochodów. Natomiast 2 tysiące mniej kosztuje „zwykła”Octavia z tym samym silnikiem, ale bez „pakietu ekologicznego”. Do wyboru do koloru.
Skoda Octavia Greenline to dla mnie samochód w którym nie do końca wykorzystano szansę uczynienia z niego super ekonomicznego pojazdu. Gdyby zainstalować w nim system Start-Stop i zredukować zużycie paliwa w mieście –ciężko byłoby się do czegoś przyczepić. Tym bardziej iż silniki 1.6 TDI współpracują z powodzeniem z systemem Start-Stop na przykład w Volkswagenach. No chyba, że nie jest to kwestia techniczna, tylko tzw. polityczna… Jeśli miałbym wybierać, to raczej bym kupił zwykłą Octavię 1.6 TDI, która zużywa niewiele mniej paliwa a na pewno będzie się nią lepiej jeździć po naszych drogach.
Nie zmienia to faktu, iż Skoda Octavia to wciąż jeden z najlepszych samochodów swego segmentu co potwierdzają nie tylko imponujące wyniki sprzedaży, ale także raporty DEKRY wskazujące właśnie Octavię jako najlepsze auto pod względem niezawodności wśród kompaktowych samochodów osobowych o przebiegu od 100 tys. do 150 tys. kilometrów.