autosportivo

testy samochodów
Home      Opel Insignia CDTI

1.05.2010
Test samochodu Opel Insignia CDTI
 
Wszyscy pamiętamy jakie problemy miał Opel jeszcze kilka miesięcy temu. Paradoksalnie, w tym okresie zadebiutowały prawdopodobnie dwa najlepsze modele jakie kiedykolwiek wyjechały z bram fabryk tej firmy –Insignia i nowa Astra. Opel Insignia, bo ten samochód otrzymaliśmy do testów, to następca bardzo popularnej Vectry. Samochodu o ustalonej renomie, chętnie kupowanego przez firmy dla kadry kierowniczej. Dlaczego Opel zdecydował się na zmianę nazwy modelu? Chyba najłatwiej to sprawdzić bezpośrednio porównując stylistykę nadwozia i wnętrza obu samochodów.

 O sylwetce Vectry ostatniej generacji można napisać dużo, ale nie to że była ładna. Solidna na miarę czołgu – tak. Insignia zrywa (na szczęście) z tą stylistyką. Samochód „urósł” przede wszystkim na długość, stał się smukły – bardziej sportowy. Muszę przyznać iż moim zdaniem jest to w tej chwili jeden z najładniejszych samochodów te klasy (obok Mazdy 6). Testowany przez nas liftback, mimo iż był koloru białego i na stalowych (strukturalnych) felgach naprawdę prezentował się przyzwoicie. A tak naprawdę nadal jest to podobna do Vectry koncepcja – dużo blachy, stosunkowo mała powierzchnia szyb bocznych i lekko opadający dach w tylnej części nadwozia. Jak widać lekka zmiana proporcji zrobiła bardzo dużą różnicę w ogólnym wyglądzie auta.  

Pod względem przestronności można zauważyć lekką poprawę w stosunku do starszej siostry. Najwięcej przybyło miejsca na nogi. Naprawdę nie ma co narzekać na ciasnotę. Trochę więcej centymetrów na szerokość i wysokość z tyłu i mamy wrażenie kabiny o znacznie większej kubaturze. Opisując wnętrze samochodu nie omieszkam wspomnieć o fotelach. Wielokrotnie były one już opisywane jako wygodne, bezpieczne itp. A jak jest w rzeczywistości? Chyba nawet lepiej - po kilkuset kilometrowej trasie nie odczuwa się żadnego bólu kręgosłupa. Nie sposób nie zauważyć też nowej stylistyki deski rozdzielczej, której miękkie kształty znakomicie współgrają ze stylistyką nadwozia. Jakość plastików jest przy tym pierwszorzędna, spasowanie także nie pozostawia wiele do życzenia. Niektórym z początku może się nie podobać mnogość przycisków na tablicy rozdzielczej – jednak łatwo się do tego przyzwyczaić. A jak już człowiek się przyzwyczai to ma szybki i łatwy dostęp do wszystkich funkcji. Jedyny minus jaki zaobserwowałem w stosunku do Vectry to bagażnik. Mimo iż pojemność jest taka sama, to jednak jest on dłuższy ale płytszy. Moim zdaniem ten w Vectrze jest bardziej foremny.

Pod maską testowanego samochodu pracowała dwulitrowa jednostka wysokoprężna o mocy 130 koni mechanicznych. I trzeba przyznać iż jest to najmniejszy diesel dla tego samochodu aby jazda nim dawała jakąkolwiek przyjemność. Duża masa pojazdu robi swoje, więc o żadnych szaleństwach nie może być mowy. Z drugiej strony silnik odwdzięczy się niskim zużyciem paliwa, bardzo miękką pracą i niskim poziomem hałasu. Tak więc jeśli nie musisz się spieszyć to bez wahania możesz wybrać ten silnik. Będziesz zadowolony. Tym bardziej że skrzynia biegów o krótkich drogach prowadzenia lewarka i bardzo przyjemnym sposobie pracy (nie za lekko, z wyczuwalnym oporem) ułatwi bezstresowe poruszanie się

Vectra nie była mistrzem prowadzenia się. Jej miękkie zawieszenie, mimo że oferowało relatywnie sporą dawkę komfortu nie do końca sprawdzało się przy szybkiej jeździe. Insignia natomiast nie dość że nadal jest autem bardzo komfortowym to przy szybkim pokonywaniu zakrętów dorównuje najlepszym samochodom w swej klasie. Dzięki spontanicznie reagującemu układowi kierowniczemu na krętych drogach nie czuć iż jedziemy samochodem zbliżającym się długością pod 5 metrów. A trzeba zauważyć że niektóre wersje można doposażyć w system flexride pozwalający „wyostrzyć” działanie elementów bezpośrednio wpływających na radość z jazdy.

Cena bazowa Opla Insignia w wersji Edition w opisywanym silnikiem to nieco ponad 100.000 zł. Testowany egzemplarz miał dodatkowe wyposażenie o wartości ponad 20.000 złotych w skład którego wchodziło m.in.felgi aluminiowe, elektroniczna klimatyzacja, pilot parkowania i ponadstandardowe radio. Tak doposażony samochód miał wartość 126.500 zł co jest kwotą niemałą, ale porównując z konkurencją okazuje się że mieści się w mocnej średniej. Jedna uwaga z mojej strony -  wersja z mocniejszym, 160 konnym dieslem kosztuje raptem 2.000 złotych więcej. Jeśli koniecznie chcecie diesla to myślę iż jest to lepsze rozwiązanie.

Dla mnie Insignia to tak jak napisałem na początku jeden z najlepszych modeli jakie kiedykolwiek opuściło bramy Opla. Mając takie samochody myślę iż firma nie powinna się zbytnio obawiać o swą przyszłość.

ubezpieczeniahestia.eu - ubezpiecz swój samochód
 

Motoryzacja w sieci

web stats stat24