Żadna marka samochodowa nie kojarzy się tak jednoznacznie z samochodami terenowymi jak Jeep. Rozpoczynając budowanie swej renomy już wc zasie drugiej wojny światowej i odpowiednio podtrzymując zainteresowanie swoimi produktami w następnych dziesięcioleciach, firma stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych brandów Stanów Zjednoczonych – jednym tchem można wymienić np. Coca Colę, Microsoft, Mc Donald’s oraz Jeepa. To jest właśnie kwintesencja Ameryki, kraju mającego obecnie olbrzymi wpływ na przyszłość całego świata.
Cherokee – bo właśnie ten model mieliśmy okazję testować to jedna z najdłużej produkowanych odmian Jeepa. Od początku był pozycjonowany jako prawdziwy samochód terenowy, ale zarazem miał zapewniać większą ilość miejsca i lepsze wyposażenie niż stricte terenowy model Wrangler. Patrząc z perspektywy lat na poprzednie wersje Cherokee, trzeba przyznać iż nie wszystkie odmiany były powodem do dumy dla stylistów firmy. Na szczęście najnowszy model został wystylizowany tak jak nakazuje filozofia firmy – mają być kanty, ostre krawędzie i zdecydowane przetłoczenia. Sylwetka już od pierwszego spojrzenia ma się kojarzyć z solidnością i wytrzymałością. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie mam nawet śmiałości aby coś skrytykować. Mogę zrozumieć, że „De gustibus non Est disputantum” ale jeśli chodzi o sylwetkę auta, ja bym nic nie zmienił. Tego samochodu nie pomylisz z żadnym innym. I nie przeszkadza mi również to, że jest on podobny do większego brata, Commandera. Ma od niego lepsze proporcje i przez to jest bardziej foremny.
Na szczęście czasy, kiedy wnętrze Jeepa Cherokee charakteryzowało się małą ilością miejsca i fatalnymi materiałami odeszły w niepamięć. Tylko najwięksi malkontenci mogą mieć zastrzeżenia co do swobody ruchów we wnętrzu. Jedynym zgrzytem jest bagażnik – mimo że długi i szeroki to jednak zbyt płytki i przez to mało pakowny. Amerykańskie samochody „słyną” z wykończenia materiałami dobrymi inaczej. W przypadku Jeepa Cherokee materiały nie powalają z nóg a wykończenie jest na całkiem dobrym poziomie. Pewnym usprawiedliwieniem dla zastosowanych twardych plastików jest dostosowanie ich do charakteru samochodu. Czy ktoś kiedykolwiek próbował usuwać błoto z miękkich obić lub plastików o wyraźnej fakturze? Jest to doprawdy syzyfowa praca. Natomiast tutaj bierzemy mokrą ścierkę i po prostu przecieramy zabrudzone powierzchnie. Proste, nieprawdaż?
Rzecz jasna, że aby sprawnie rozpędzić wielką i ciężką kupę żelastwa potrzebny jest zacny silnik. Zamontowana tutaj jednostka wysokoprężna (jedyna dostępna w Polsce) o mocy niemalże 180 koni mechanicznych sprawnie wywiązuje się z zadania. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie leniwa automatyczna skrzynia biegów o zaledwie czterech przełożeniach. Mimo to samochód chętnie wyrywa do przodu i tylko przy wyższych prędkościach opory powietrza okazują się na tyle duże, że przyspieszenie wyraźnie słabnie. Duży ciężar, wysoki opór powietrza, mocny silnik i automatyczna skrzynia biegów to zestaw gwarantujący wszystko, tylko nie ekonomiczną jazdę. Ostre ruszanie spod świateł i spalanie wmieście dochodzi do 15 litrów ON. Spokojna jazda w trasie z maksymalną prędkością 120 km/h to około 10 litrów. Ale zapewniam, że taka jazda wymaga dużego samozaparcia.
Prawdziwe, oparte na ramie, terenówki nigdy nie były mistrzami komfortowej jazdy. Cherokee nie wyróżnia się pod tym względem. To co jest dobre w terenie, niekoniecznie jest też idealne do szybkiej jazdy w zakrętach. W efekcie nadwozie wyraźnie przechyla się na boki przy szybkich zmianach kierunku a przód mocno nurkuje w przypadku mocnego hamowania. Można się do tego przyzwyczaić, ale w momencie przesiadki ze zwykłego samochodu ma się wrażenie niestabilności auta. Trudniej natomiast zaakceptować bardzo powolnie reagujący i mało precyzyjny układ kierowniczy.
Cena testowanego Jeepa to około 180 tysięcy złotych. I tak naprawdę to ciężko powiedzieć czy jest to dużo, ponieważ na rynku nie ma prawdziwego konkurenta dla tego samochodu. Z lekką nieśmiałością zerkam na Land Rovera Discovery, ale jest on bardziej luksusowy.
I to jest moim zdaniem największym atutem Jeepa Cherokee – jest klasą samą dla siebie. W dobie unifikowania samochodów, tworzenia samochodów „przyjaznych kierowcy” a tak naprawdę pozbawiających tegoż przyjemności z prawdziwej jazdy, Jeep Cherokee jest prawdziwym rodzynkiem. Już dawno żaden samochód nie sprawił mi takiej przyjemności z jazdy.