Czy ktoś jeszcze pamięta samochód Hyundai Pony? Był to pierwszy model tej południowo koreańskiej firmy sprzedawany oficjalnie w Polsce. Działo się to na początku lat 90 – tych ubiegłego wieku a dzięki atrakcyjnej cenie samochód stal się całkiem popularny w Polsce. W roku 1994 zaprezentowano następcę – model Accent, który jednak nie zrobił w naszym kraju oszałamiającej kariery. W 2007 roku Hyundai wypuścił na rynek całkowicie nowy model – i30. Razem z siostrzaną Kią Cee’d stanowią ciekawą alternatywę w klasie kompaktów.
Testowany egzemplarz – Hyundai i30 CW – to ładne, aczkolwiek nie rzucające się zbytnio w oczy auto. Projektantów pochwalić trzeba za spójną sylwetkę auta, dzięki czemu tylna część nie wydaje się jakby doczepiona na siłę. Uwagę zwracają przede wszystkim duże światła przednie oraz także duże, otwierające się pod dużym kątem drzwi wejściowe.
Wnętrze auta zaskakuje. I to bardzo pozytywnie. Po pierwsze –w środku Hyundaia jest bardzo dużo miejsca. Zarówno kierowca jak i pasażerowie nie będą narzekać na ciasnotę, jedynie ze względu na ograniczoną szerokość pojazdu podróżowanie w trójkę na tylnej kanapie może być odrobinę kłopotliwe. Ale ta uwaga dotyczy wszystkich przedstawicieli klasy Hyundaia. Zajęcie prawidłowej pozycji na umieszczonym troszkę zbyt wysoko fotelu jest banalnie proste dzięki wszechstronnej możliwości regulacji fotela jak i kierownicy . Fotele są wygodne, w testowanej wersji wyposażenia Style boczki pokryto skórą. Niestety w szybko pokonywanych zakrętach brak jest bardziej zdecydowanego podparcia pleców a skóra na fotelach jest śliska co dodatkowo powoduje przesuwanie kierowcy w fotelu.
Po drugie – jakość użytych we wnętrzu tworzyw sztucznych oraz precyzja ich spasowania. Nigdy nie przypuszczałem, że to kiedykolwiek napiszę – wykończenie wnętrza Hyundaia jest lepsze niż większości „renomowanych” marek europejskich i japońskich. Naprawdę, inni producenci powinni wziąć przykład z Hyundaia, i przestać montować w swych produktach niskiej jakości tworzywa sztuczne (jak to ostatnio ma miejsce w imię rzekomej poprawy ochrony środowiska; czytaj obniżenia kosztów). Ergonomia jest na wysokim poziomie, nie można wskazać większych wpadek, przyciski i pokrętła są tam gdzie powinny być, wszystko obsługuje się intuicyjnie.
Po tej bardzo dobrej ocenie czas na odrobinę goryczy. Bagażnik, mimo iż foremny i ustawny to jednak rozczarowuje wielkością. Tylko 415 litrów to jeden z najmniejszych wyników w tej klasie…
Pod maską testowanego samochodu znajdował się benzynowy silnik o pojemności 1.6 litra i mocy 122 koni mechanicznych. Przyznam się, iż za bardzo nie czuć tej skądinąd wysokiej jak na pojemność 1.6l mocy. Natomiast do spokojnej jazdy w zupełności wystarczy, tym bardziej że po przekroczeniu około 4000 obr/min silnik staje się stosunkowo głośny (na 5-tym biegu odpowiada to prędkości około 140 km/h). Skrzynia 5-biegowa niestety nie była w testowanym egzemplarzu mocnym punktem auta. Do wrzucenie jedynki potrzeba było użyć zbyt dużej siły, natomiast poszczególne biegi wchodziły z charakterystycznym, niekojarzącym się z solidnością kliknięciem.
Zużycie paliwa wahało się w mieście od około 9 litrów (zwyczajna jazda) do ponad 10 litrów (dynamiczna jazda). Natomiast w trasie spokojnie można zejść do 7 litrów, nie będąc zarazem zawalidrogą.
Zawieszenie auta bardzo dobrze odpowiada charakterowi silnika – przy spokojnej jeździe ciężko cokolwiek zarzucić, jest komfortowe a zarazem stabilne, co najwyżej zbyt mocno hałasuje przy przejeżdżaniu przez duże nierówności. Szybka jazda nie jest wykluczona, jednakże trzeba pamiętać o sporym wychylaniu nadwozia podczas szybkiego pokonywania zakrętów.
Na deser zostawiłem sobie koszty – testowana wersja Style kosztuje obecnie 69.700 złotych (nie licząc aktualnej promocji, dającej upust na samochód w wysokości 7.510 złotych). Na pierwszy rzut oka może się to wydać niemało, jednak konkurenci spod znaku Forda, VW lub Opla z porównywalnym wyposażeniem są drożsi o niemal 10.000 złotych. A to już znaczna różnica!
Co zatem klient otrzymuje za owe 69.700 złotych? Wyposażenie obejmuje m.in. kurtyny powietrzne, automatyczną klimatyzację, systemy ESP, TCS, BAS, przednie lampy przeciwmgielne, autoalarm, relingi dachowe, radio CD z MP3 sterowane z kierownicy, możliwość podłączenia iPod’a, tapicerkę skórzano-materiałową, skórzaną kierownicę i drążek zmiany biegów oraz aluminiowe felgi.
Jeśli komuś nie zależy na tych dodatkach, to może wybrać wersję podstawową Base, z silnikiem 1.4 litra kosztującą (bez promocji) 51.000 złotych. A to jest już bardzo przyzwoita cena.
Podsumowując test należy podkreślić, iż Hyundai i30 CW to bardzo udane auto. Co prawda ma swoje wady, ale nie mogą one przysłonić wielu zalet. Samochód sprawia wrażenie solidnego, przyjaznego kierowcy środka transportu. Ze swojej strony już jestem ciekaw jak na tle konkurencyjnych marek samochodów wyglądać będzie następca i30 CW.